Manipulacja w polskiej blogosferze

Posted by in Media

Czy polskimi blogerami łatwo można manipulować? Czy różnią się czymś od swoich kolegów i koleżanek choćby ze Stanów Zjednoczonych? Takie pytania zacząłem sobie zadawać po lekturze książki „Zaufaj mi, jestem kłamcą. Wyznania eksperta ds. manipulowania mediami”. Postanowiłem spytać o opinie zaprzyjaźnionych ekspertów od blogosfery i samych blogerów.

Zanim zapoznacie się z ich opiniami zachęcam wpierw do lektury recenzji książki, do której nawiązuję.

Temat manipulacji blogerami jest bardzo kontrowersyjny. Wiele osób, które prosiłem o zabranie głosu i podzielenie się swoimi doświadczeniami odpisało mi, że wolą tego nie robić. Na szczęście udało mi się uzyskać kilka ciekawych przemyśleń, którymi chciałbym się z Wami dziś podzielić.

Co wyróżnia szanującego się blogera?

PR-wcy czy marketingowcy zawsze próbowali, próbują i będą próbować wpływać zarówno na dziennikarzy, jak i na blogerów, taka po prostu ich praca. Działając chcą osiągnąć swój cel. Działania PR-owe i marketingowe mogą polegać albo na długotrwałym budowaniu relacji albo na chaotycznym działaniu „od przypadku do przypadku”. Znajdziemy wiele przykładów długofalowych akcji robionych z głową jak np. akcja „Orange Travel” z kilkoma blogerami, którzy zwiedzali Europę korzystając z roamingowego internetu w Orange.

Firmy wykorzystują czasem fakt, że dla początkującego blogera otrzymanie czegokolwiek za darmo jest wielką frajdą i zyskują w ten sposób publikacje niewielkim kosztem. W długim okresie się to jednak nie sprawdza, bo szukająca informacji o danym produkcie osoba zauważy, że „recenzje” się powtarzają i są mało merytoryczne.

Szanujący się blogerzy (ci prawdziwi) wystrzegają się wklejania „gotowców”, bo wiedzą, że to co ich wyróżnia to własna autorska treść. Wklejanie gotowców nie tylko obniża wartość merytoryczną bloga w oczach czytelników, ale i mechanizmów Google, które zwracają uwagę na unikalny kontent. Pisząc bloga warto też zwracać uwagę na weryfikację faktów, bo nie wszystko co podaje firma musi być prawdą. W ogóle rozwój internetu prowadzi do popularyzacji nieprawdziwych faktów, które wielokrotnie są powielane i coraz więcej osób w nie wierzy.

Marcin Krasoń vel Krasus. Były dziennikarz, obecnie pracuje w branży finansowo-nieruchomościowej. Po godzinach sportowiec amator i bloger. Na blogu Biecdalej.pl opisuje swoje przygody z biegami na orientację, górami i triathlonem.

Co o manipulowaniu blogerami myślą agencje?

1. Na ile problem manipulowania blogerami przez agencje PR, reklamowe, marketingowe i zewnętrznych konsultantów jest obecny również w Polsce?

Nie wyobrażam sobie, żeby jakakolwiek szanująca się agencja mogła sobie pozwolić na próby manipulacji we współpracy z blogerami. To środowisko jest już na tyle biznesowo dojrzałe, że każda taka próba jest z góry skazana na porażkę (pomijając sam aspekt etyczny).

Ani jako przedstawiciel agencji, która bardzo często współpracuje z blogerami, ani jako bloger nie spotkałem się z takimi sytuacjami. Współpraca na linii agencja-bloger musi być oparta na wzajemnym zaufaniu, ponieważ w każdym innym przypadku może się ona okazać ostatnią okazją do realizacji wspólnych projektów. A przecież obu stronom – i blogerowi i agencji – zależy na tym, aby współpraca układała się dobrze zarówno teraz, jak i w przyszłości.

2. Czy zdarzało się, że jakaś firma za Twoim pośrednictwem chciała wpływać na blogerów? (w taki sposób, który podchodził pod manipulację)

Nie było takich sytuacji. Klient określa cele, jakie są do zrealizowania w kampanii, ale to naszym (agencji) zadaniem jest tak zaplanować cały proces współpracy, aby zarówno klient, jak i bloger byli z niej zadowoleni.

3. Na ile Twoim zdaniem w polskiej blogosferze jest to problem: czy często się zdarza, że znani blogerzy bez zastanowienia i z niewielką modyfikacją po prostu przeklejają materiały prasowe, które dostają przy okazji np. testów produktów?

Na pewno zdarza się blogerom bazować na informacjach prasowych. Przy czym bazowanie na informacji przesłanej przez markę czy reprezentującą ją agencję nie jest niczym złym, pod warunkiem, że bloger wnosi do tekstu coś od siebie. Blogerzy co do zasady bardzo niechętnie podchodzą do współpracy opartej na dostarczaniu im gotowych treści do publikacji. Wynika to m.in. z tego, że każdy blog m swój styl, w którym prowadzi bloga, a opublikowanie tekstu żywcem skopiowanego z informacji prasowej nie będzie zgodne z tym indywidualnym stylem. Czytelnicy momentalnie to wyłapują i traci zarówno bloger, jak i potencjalny reklamodawca. Słowem: to się nikomu nie opłaca.

Paweł Lipiec — Influencer Relations Lead w VML Poland.

Czy można ufać opiniom znalezionym w Internecie?

Trudno mi pisać o całej blogosferze natomiast mogę się z Wami podzielić moimi przemyśleniami odnośnie blogerów i dziennikarzy internetowych związanych z serwisami o tematyce biegowej. Sam jestem zasypywany przez agencje PR’owe newsami, informacjami o biegach, notkami prasowymi dotyczącymi nowych produktów. To, co mnie irytuje to fakt, że na czołowych polskich portalach dotyczących biegania wkleja się tego typu notki prasowe słowo w słowo. Przecież to nie do pomyślenia! Czytelnik wchodząc na tego typu serwis szuka informacji rzetelnych, sprawdzonych. W momencie kiedy czyta jakiś artykuł na takim portalu może mu się wydawać, że zapoznaje się z opinią biegacza, jednego z autorów serwisu… podczas gdy w rzeczywistości przyjmuje to, co stworzyła agencja PR’owa/dział marketingu. Z tej perspektywy poziom serwisów internetowych w Polsce odnośnie biegania oceniam na szkolną tróję (są oczywiście wyjątki, całe szczęście, ale piszę tutaj o ogólnym poziomie wyznaczanym przez większość).

Natomiast jeśli chodzi o blogerów biegowych to brakuje mi w ich tekstach jednej informacji. W momencie, kiedy opisują jakiś produkt który otrzymali do testów od jakiegoś producenta to powinni jasno to zaznaczać w swoim tekście (ja się trzymam takiej reguły). W momencie, kiedy opisuje się nowe buty do biegania, które otrzymaliśmy od dużej, znanej firmy… wtedy siłą rzeczy wiele osób nakłada sobie autocenzurę. Myślą wtedy w ten sposób: „jeśli zbytnio skrytykuję dany produkt to firma X już więcej mi nie da butów do testów, a tego bym nie chciał!”. Jak to wpływa na rzetelność ich testów i recenzji? Sami stwierdźcie :)

Przemysław Rosa – specjalista ds. e-marketingu, autor bloga o bieganiu Przemekimaraton.pl

***

A Wam jak się wydaje: na ile problem manipulacji mediami internetowymi jest powszechny w Polsce? Czy w naszych mediach również panuje pogoń na newsem? Czy również media myślą przede wszystkim o ilości odsłon przekładając ją nad wartość merytoryczną publikowanych treści?

Photo Credit: yogesh s more via Compfight cc